Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” uderza w Ruch Obrony Granic. Jednocześnie przemilcza fakt, że to niemieckie służby od miesięcy i bez jakichkolwiek uzgodnień, zawracają migrantów na stronę polską.
W piątkowej publikacji na portalu tygodnika „Der Spiegel” niemieccy dziennikarze zarzucają członkom Ruchu Obrony Granic (ROG) zakłócanie polityki migracyjnej Berlina. W artykule opisano incydent z Gubina, gdzie obywatelski patrol uniemożliwił cofnięcie do Polski 18-letniego Afgańczyka.
Gubin i „graniczny ping-pong”
Z relacji „Spiegla” wynika, że niemiecka policja próbowała odesłać młodego migranta przez most łączący niemiecki Guben z polskim Gubinem. Na przeszkodzie mieli stanąć działacze ROG, którzy „zmusili Afgańczyka do powrotu na stronę niemiecką”. Na miejsce wezwano polską Straż Graniczną. Niemcy, mimo sprzeciwu polskiego patrolu, ponownie próbowali skierować migranta do Polski, ale bez skutku. Jak relacjonuje tygodnik, dowódca polskich funkcjonariuszy „mimo nacisków strony niemieckiej, odmówił wpuszczenia migranta”.
„Polsko-niemiecki ping-pong” – tak „Der Spiegel” opisuje to, co działo się potem. Migranta przewieziono na inne przejście graniczne do oddalonego o 60 km Bad Muskau, gdzie nie było już aktywistów ani polskich służb. Niemieckie MSW odmówiło komentarza, zasłaniając się polityką nieudzielania informacji o pojedynczych przypadkach.
Der Spiegel: winna polska prawica
W ocenie niemieckiej redakcji incydenty z udziałem Ruchu Obrony Granic wpisują się w szerszy problem. Tygodnik pisze o „tumultach”, blokadach dróg i próbach samowolnych kontroli. Zdaniem „Spiegla”, polityka „cofania migrantów”, prowadzona przez ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta, wzmacnia „prawicowo-konserwatywną partię opozycyjną PiS oraz siły ultraprawicowe”, które mają wykorzystywać temat migracji do „podsycania antyniemieckich resentymentów”.
Tymczasem, to właśnie niemiecka policja od 8 maja przekazała polskim służbom już około 1300 migrantów, chociaż nie ma żadnych dowodów na to, że kiedykolwiek przebywali w Polsce. Strona niemiecka powołuje się na prawo międzynarodowe, ale interpretuje je tak, jak je sama rozumie: po swojemu, aby pozbyć się kolejnej osoby i wcisnąć ją polskiej Straży Granicznej.
Wnioski? Wciąż jednostronne
Wbrew sugestiom niemieckich mediów, to nie Polska jako pierwsza zaczęła traktować granicę jako punkt zapalny. To niemieckie służby od miesięcy próbują przerzucać migrantów do Polski, co prowadzi do rosnących napięć. Opisywany przez „Spiegla” incydent z Gubina, to nie jest przypadek odosobniony.
W tym kontekście warto zadać pytanie: czy niemiecka prasa, zamiast szukać winy w polskich organizacjach obywatelskich, nie powinna najpierw zapytać własnego rządu o zgodność jego działań z europejskim prawem i dobrosąsiedzkimi zasadami? Odpowiedź może być trudna, ponieważ polski rząd nie wydawał się dotychczas szczególnie zaniepokojony praktykami niemieckiej policji.
R.B.

