Jak poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, wspólny patrol Straży Granicznej i Wojsk Obrony Terytorialnej zatrzymał obywatela Estonii, który przewoził czterech migrantów z Afganistanu.
Zatrzymanie miało miejsce na granicy polsko-litewskiej. Jak ustalono, przewożeni przez Estończyka mężczyźni nie po raz pierwszy próbowali dostać się do Polski. Już dwa miesiące wcześniej wszyscy czterej usiłowali sforsować ogrodzenie na granicy z Białorusią w okolicach Dubicz Cerkiewnych. Wówczas jednak skutecznie zadziałały polskie zabezpieczenia techniczne, które uniemożliwiły im przedostanie się na terytorium RP.
Według służb, po tej nieudanej próbie, migranci zostali przetransportowani przez białoruskie służby w okolice granicy z Łotwą. Dalej przedostali się na Litwę, by stamtąd – już z pomocą organizatora – ponownie podjąć próbę przedarcia się przez granicę z Polską, w nadziei dotarcia finalnie do Niemiec.
Po zatrzymaniu wszyscy migranci zostali objęci procedurą readmisji – zgodnie z przepisami, zostaną przekazani stronie litewskiej. Jak podkreślił Dobrzyński, działania polskich służb są skuteczne i potwierdzają, że tymczasowe przywrócenie kontroli granicznych przynosi realne rezultaty.
Władze akcentują również znaczenie współpracy różnych formacji – w tym przypadku służby granicznej i wojsk obrony terytorialnej – która pozwala na szybką reakcję i skuteczne zabezpieczenie zewnętrznej granicy Unii Europejskiej.
Niemcy nadal głównym celem
Cała sytuacja rzuca światło na coraz bardziej zawiłą topografię współczesnych migracyjnych wędrówek – krętą, pełną objazdów, ale wciąż nakierowaną na ten sam punkt docelowy. Niemcy pozostają magnesem, niezależnie od tego, czy próba wejścia odbywa się przez Dubicze Cerkiewne, Łotwę czy Litwę. Równocześnie widać, jak bardzo państwowe służby – czasem ospałe, a czasem zaskakująco sprawne – stają się dziś elementem geopolitycznej układanki, w której przemytniczy szlak zderza się z granicą jako infrastrukturą i symbolem.
Przypadek zatrzymanych Afgańczyków to także ilustracja tzw. presji przerzutowej z kierunku wschodniego, której – mimo rotujących tras – wciąż kluczowym celem pozostają Niemcy.
źródło zdjęcia: https://x.com/JacekDobrzynski/status/1942132070161043723/photo/1
Alicja Braun

