Straż Graniczna opublikowała zdjęcia podziemnego korytarza, którym trzech obywateli Syrii próbowało nielegalnie przekroczyć granicę z Białorusią. Znalezisko jest o tyle niepokojące, że po raz pierwszy ujawniono próbę sforsowania granicy od dołu – przez tunel. Do zdarzenia doszło w województwie podlaskim, na odcinku ochranianym przez placówkę w Płaskiej.
Granica jak z czasów zimnej wojny
To, co dotąd brzmiało jak scenariusz z podręcznika historii o NRD, dziś staje się częścią codzienności na pograniczu polsko-białoruskim. Odkrycie tunelu o długości około 20 metrów, przebiegającego pod zaporą graniczną, to pierwszy taki przypadek w Polsce od początku trwania kryzysu migracyjnego. Przedstawiciele służb przyznają, że forma przekroczenia granicy była zaskoczeniem, choć sam proceder nielegalnej migracji utrzymuje się na stałym poziomie.
Syryjczycy, którzy przekroczyli granicę przez tunel, zostali zatrzymani tuż po stronie polskiej. Pomoc miały im zapewniać osoby trzecie, które – jak ustalono – miały odebrać ich autem i przewieźć w głąb kraju. Samochód został zatrzymany w gminie Giby. Kierowca oraz pasażer – również Syryjczycy, ale z niemieckimi tytułami pobytowymi – zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty organizowania nielegalnego przekroczenia granicy.
Krajobraz po migracyjnym „resetowaniu”
Ostatnie miesiące pokazały, że choć temat granicy z Białorusią zszedł z pierwszych stron gazet, to migracyjna presja nie zniknęła. Tylko od początku roku na tym odcinku granicy doszło do ponad 17 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia. Przemytnicy ludzi, korzystając z coraz bardziej wyrafinowanych metod, testują nie tylko fizyczne zabezpieczenia granicy, ale również logistykę i wytrzymałość polskiego systemu ochrony.
Warto przypomnieć, że granica polsko-białoruska to dziś teren objęty szczególnym nadzorem — ze stalową zaporą, monitoringiem i systemem czujników ruchu. A mimo to podziemna droga stała się możliwa. To nie tylko kwestia sprawności technicznej przemytników, ale i skali desperacji migrantów. Podziemny tunel to obraz tego, jak bardzo uszczelnione granice nie likwidują problemu, a jedynie przesuwają go na nowe obszary — także dosłownie.
Nowe ryzyko, stary schemat
Zdaniem przedstawicieli Straży Granicznej, budowa tunelu mogła zająć kilka dni, a do jego wykopania użyto prostych narzędzi. Zgodnie z komunikatem, zostanie on teraz zabezpieczony, a miejsce – poddane obserwacji. Sprawę bada również prokuratura.
Tego typu próba przekroczenia granicy wpisuje się w dobrze znany schemat wykorzystywania migrantów przez reżim Aleksandra Łukaszenki do destabilizacji sytuacji na wschodniej flance Unii Europejskiej. Choć tunel może budzić sensację, jest przede wszystkim kolejnym dowodem na systemowość kryzysu i polityczne wykorzystanie ruchów migracyjnych.
Co dalej?
Jeśli polskie służby chcą skutecznie przeciwdziałać tego typu incydentom, nie wystarczy zwiększenie obecności funkcjonariuszy na granicy. Potrzebna będzie także lepsza współpraca międzynarodowa, zwłaszcza w zakresie rozpoznawania i śledzenia transgranicznych grup przemytniczych. Równolegle należałoby prowadzić monitoring ryzyka eskalacji — tunel to nie tylko zagrożenie migracyjne, ale i potencjalne narzędzie dla innych form ingerencji.
Póki co wiadomo jedno: granica polsko-białoruska znów przypomniała o sobie — tym razem nie w świetle reflektorów, ale z głębi ziemi.
źródło zdjęcia: https://x.com/Straz_Graniczna/header_photo
Edyta Matecka

