„Trzeba zrobić wszystko, żeby granice Litwy i Łotwy były tak szczelne, jak granica polsko-białoruska. Wtedy nie będzie problemu po stronie polsko-niemieckiej” – podkreślił minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak w rozmowie z PAP, DPA, AFP i BNS .
Co dziś oznacza „szczelna” granica?
Bariera inżynieryjna na odcinku polsko-białoruskim – 186 km zapory stalowo-betonowej i system elektronicznych czujników – stała się punktem odniesienia dla całego regionu. Od początku 2024 r. Straż Graniczna odnotowuje tam raptem pojedyncze skuteczne próby nielegalnego przekroczenia granicy dziennie, podczas gdy w szczycie kryzysu migracyjnego w 2021 r. były to setki prób. W ocenie MSWiA doświadczenia te „mogą posłużyć Wilnu i Rydze jako gotowy katalog dobrych praktyk” – usłyszeliśmy w resorcie.
Litwa i Łotwa – luki do zasypania
Oba bałtyckie państwa współdzielą z Białorusią łącznie ponad 1 000 km granicy. Według unijnych statystyk Frontexu w I półroczu br. wykryto tam ok. 6 200 nielegalnych prób przekroczeń, ponad czterokrotnie więcej niż na odcinku polskim. Dodatkowe środki Unii – 152 mln euro z instrumentu BMVI – zostały już rozdysponowane, lecz proces wzmacniania infrastruktury postępuje nierównomiernie (Litwa deklaruje 83 % ukończenia zapory, Łotwa 57 %). Dla Warszawy oznacza to wciąż „dziurawy płot” wschodniej flanki.
Niemieckie wątpliwości i wspólne patrole
Berlin sygnalizował chęć powrotu do wspólnych patroli z polskimi służbami. Minister Siemoniak studzi jednak ten pomysł, uznając, że „prawdziwym remedium jest uszczelnienie zewnętrznej granicy UE, nie rolowanie kontroli wewnątrz strefy Schengen”.
Polityczny kontekst i „skutek uboczny” kontroli
Od 9 lipca, gdy czasowo wznowiono kontrole na granicach z Niemcami i Litwą, wykryto nie tylko 13 migrantów odstawionych zgodnie z procedurą dublińską, lecz także kilkudziesięciu poszukiwanych przestępców oraz skradzionych aut.
Czy region zdoła „zamknąć się” przed kolejną presją migracyjną?
Polska wdraża obecnie projekt budowy drogi patrolowej (wart blisko 300 mln zł) wzdłuż zapory białoruskiej, co ma usprawnić logistykę SG.
Litwa planuje domknąć stalową zaporę do końca 2025 r., równolegle rozwijając system kamer i dronów.
Łotwa przesunęła termin ukończenia bariery na 2027 r. z powodu rewizji przetargów.
Dla Warszawy kluczowe jest więc, by partnerzy z północy „trzymali rękę na pulsie” i nie dopuścili do powtórki z 2021 r. Gdy bałtycki odcinek stanie się szczelny jak „drewniany stół zbity w warsztacie cieśli” – używając frazeologii – wówczas presja migracyjna może rozlać się gdzie indziej, ale nie na Odrę ani na Wisłę.
Podsumowanie
Apel ministra Siemoniaka to sygnał, że Polska nie zamierza brać na barki całego ciężaru ochrony zewnętrznej granicy UE. Dla Litwy i Łotwy wyzwanie to twardy orzech do zgryzienia, lecz bez jego rozłupania dalsza dyskusja o strefie Schengen będzie jak zawracanie kijem Wisły.
źródło zdjęcia; https://x.com/TomaszSiemoniak/header_photo
Alicja Braun

