W ciągu siedmiu pełnych dni od przywrócenia kontroli (7–13 lipca) funkcjonariusze Straży Granicznej odprawili ponad 40 tys. osób i skontrolowali 19,5 tys. pojazdów. W tym samym czasie zatrzymano 42 osoby, wśród nich ośmiu tzw. kurierów podejrzewanych o przewóz cudzoziemców, którzy nielegalnie przekroczyli lub zamierzali przekroczyć granicę.
Kim są zatrzymani?
Spośród zatrzymanych piętnastu migrantom odmówiono wjazdu do Polski, a dziewiętnastu przekazano stronie litewskiej w ramach procedury readmisyjnej. Kurierzy – najczęściej obywatele państw UE lub posiadający prawo pobytu – mieli transportować grupy cudzoziemców w głąb kraju, wykorzystując przejściowy chaos komunikacyjny. Straż Graniczna podkreśla, że modus operandi „na taksówkę” powtarza się od miesięcy na wschodnich rubieżach strefy Schengen.
Logistyka kontroli: trzynaście punktów i służby w tandemie
Granica licząca 104 km ma obecnie 13 miejsc kontroli – trzy całodobowe przejścia (Budzisko, Ogrodniki, Trakiszki) oraz dziesięć punktów doraźnych. W patrole – niczym tryby jednej machiny – zaangażowani są strażnicy graniczni, policjanci, żołnierze 1. Podlaskiej Brygady OT, a także służby drogowe i skarbowe. Dzięki koordynacji wielu instytucji ruch – choć wolniejszy – odbywa się bez zatorów.
Szerszy obraz: granica jako „lustro państwa”
W najnowszych statystykach, jak w soczewce, skupiają się napięcia charakterystyczne dla „państwa w trybie gaszenia pożarów” – gdy szybkie rozwiązania zastępują długofalową politykę migracyjną. Z jednej strony doraźne kontrole wyhamowują nielegalny tranzyt, z drugiej – ujawniają liczne pęknięcia, które wykorzystują zarówno kurierzy, jak i przemytnicze siatki. Tymczasem każda doba działania służb to kolejne godziny „stawiania kropki nad i” w sporze o to, czy Europa potrafi mówić jednym głosem w kwestii ochrony granic.
grafika symboliczna, AI

