Frankfurt nad Odrą szykuje się na protest. Już w najbliższą sobotę (20 lipca) niemieccy obywatele, wspierani przez proeuropejską partię Volt, zapowiadają demonstrację przeciwko kontroli granicznej między Niemcami a Polską. Powód? Ich zdaniem działania władz naruszają jedną z podstawowych wartości Unii Europejskiej – swobodę przemieszczania się.
Granica, która dzieli zamiast łączyć
Od jesieni 2023 roku Niemcy wprowadziły kontrole na granicy z Polską, tłumacząc to koniecznością ograniczenia nielegalnej migracji. Polska w odpowiedzi, na początku lipca 2025, uruchomiła kontrole również po swojej stronie – zarówno na granicy z Niemcami, jak i Litwą.
Choć rządy po obu stronach granicy mówią o bezpieczeństwie, mieszkańcy regionów przygranicznych widzą to inaczej. – To nie tylko wzmożone kontrole i korki. To realne utrudnienia w codziennym życiu – podkreślają organizatorzy protestu.
Praca, zakupy i szkoła – z kontrolą w tle
Dla wielu osób mieszkających wzdłuż granicy, przekraczanie jej to część codzienności. Praca w Niemczech, zakupy w Polsce, odwiedziny u rodziny – wszystko to nagle zaczęło się komplikować. Pojawiły się opóźnienia, przestoje, a także problemy dla lokalnych przedsiębiorców, którzy bazują na szybkim przepływie towarów i usług.
„Zatrzymywane są busy, kontrolowane samochody z przyciemnianymi szybami, a niektórzy kierowcy muszą czekać godzinami” – mówią przedstawiciele lokalnych firm z Brandenburgii i Berlina.
Volt: „Nie zgadzamy się na zamykanie Europy”
Organizatorzy protestu z partii Volt podkreślają, że kontrola graniczna to krok wstecz dla idei zjednoczonej Europy. Ich zdaniem można zapewnić bezpieczeństwo, nie rezygnując przy tym z podstawowych swobód obywatelskich. Chcą dać temu wyraz podczas sobotniej manifestacji we Frankfurcie nad Odrą – tuż przy polsko-niemieckiej granicy.
Oczekiwana frekwencja to około 400 osób, ale temat ma potencjał, by odbić się szerokim echem także w innych regionach przygranicznych.
Protest może okazać się początkiem większej dyskusji w Niemczech – i nie tylko – o tym, gdzie leży granica między bezpieczeństwem a wolnością. Tym bardziej że UE przygotowuje się do przeglądu zasad strefy Schengen i polityki migracyjnej.

