Polska granica z Białorusią w rejonie Lubelszczyzny doświadcza gwałtownego wzrostu presji migracyjnej. Jak poinformował minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy w tym regionie wzrosła aż dziesięciokrotnie. To wyraźny sygnał, że migranci — oraz ci, którzy nimi sterują — przenoszą swoją aktywność z odcinka podlaskiego na południe kraju.
Migranci zmieniają trasę
Dotychczas najwięcej prób nielegalnego przejścia granicy odnotowywano w województwie podlaskim. Jednak coraz lepsze zabezpieczenia i działania służb sprawiły, że ten szlak stał się trudniejszy do pokonania. W efekcie, jak zauważył minister Kierwiński, migranci zaczęli kierować się w stronę granicy na Lubelszczyźnie, zwłaszcza w okolice Włodawy — czyli rejon tzw. trójstyku Polski, Ukrainy i Białorusi.
Technologia w służbie granic
Nowa sytuacja nie zaskoczyła służb — w ramach rządowego programu „Tarcza Wschód” przy granicy instalowane są nowoczesne systemy monitoringu. Wzdłuż pasa granicznego ustawiono maszty z kamerami i czujnikami ruchu, które działają przez całą dobę. System działa skutecznie – jak podkreślają funkcjonariusze, dzięki tej technologii wykrywanych jest aż 98% prób nielegalnego przejścia.
Dodatkowo od 1 sierpnia Straż Graniczna zyskała nowe uprawnienia — może teraz np. przejmować kontrolę nad dronami, które mogłyby być używane do działań przemytniczych lub rozpoznawczych.
Przekraczanie Bugu – ryzykowne i śmiertelne
Jednym z głównych kierunków prób przedostania się przez granicę jest rzeka Bug. Gdy poziom wody jest niski, migranci próbują przechodzić przez nią pieszo. W niektórych przypadkach kończy się to tragicznie — były już przypadki utonięć i wypadków. Mimo to liczba prób wciąż rośnie.
Minister podkreślił, że choć migracja się przemieszcza, to dzięki szybkim działaniom służb i inwestycjom w nowe technologie, skutecznych przekroczeń granicy jest obecnie bardzo niewiele.

