Lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz, tym razem swoja uwagę zwrócił na granicę z Białorusią. Opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać stojącego w oddali „zdezelowanego passata”. Autor nagrania sugeruje, że pojazd znajduje się w pobliżu granicy i zastanawia się, co robi w takim miejscu.
Robert Bąkiewicz wprost zwrócił się do szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego z pytaniem o to, czy zdaje sobie sprawę z tego, co dzieje się na wschodniej granicy.
Wie pan, co się dzieje na granicy z Litwą, czy jak zwykle „wszystko pod kontrolą”?
– zapytał lider ROG na platformie X.
Służby odpowiadają: „Stop dezinformacji”
Na odpowiedź Straży Granicznej nie trzeba było długo czekać. W opublikowanym komunikacie podkreślono, że samochód stał… po stronie litewskiej i „nie ma żadnego związku z jakimkolwiek zdarzeniem migracyjnym”. Według SG, Ruch Obrony Granic został o tym poinformowany wcześniej przez placówkę w Sejnach.
Do sprawy odniósł się także minister Marcin Kierwiński, uderzając bezpośrednio w Bąkiewicza.
Straż Graniczna rozprawia się z kolejnymi fake newsami niejakiego Bąkiewicza. Ciekawe w jakim celu ta dezinformacja jest rozpowszechniana. Chodzi tylko o lajki, czy może o coś więcej…?
– napisał szef MSWiA.
Statystyki SG pokazują, że od 7 lipca na granicy z Litwą skontrolowano ponad 257 tys. osób. Nie brakuje jednak prawdziwych incydentów, jak ten z nocy 7 na 8 sierpnia w Puńsku, kiedy zatrzymano obywatela Ukrainy przewożącego trzech migrantów z Bangladeszu.
Granica pod nadzorem…
Rządzący konsekwentnie zapewniają, że sytuacja jest „pod pełną kontrolą”. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że dużo energii poświęcają dezawuowaniu Roberta Bąkiewicza i jego Ruchu Obrony Granic, a mniej budowaniu społecznego poparcia dla ochrony granic. Niestety, polskie granice – także ta polsko-litewska, stały się miejscem, gdzie bezpieczeństwo narodowe spotyka się z polityką. A tam, gdzie pojawia się polityka, zawsze istnieje ryzyko, że zamiast faktów, priorytetem stanie się: z jednej strony – wywoływanie emocji, a z drugiej – kontrola narracji.
To nie pierwsza wpadka Roberta Bąkiewicza. Właśnie dlatego, że jest „na celowniku” władzy, ale też stanął na czele ruchu zajmującego się ważną sprawą, powinien być uważny i ostrożny. Nie każdy materiał, który otrzymuje od osób podających się za obrońców granicy, musi być prawdziwy. Sprawa jest zbyt poważna, aby pozwolić sobie na szukanie poklasku w mediach społecznościowych, kosztem prawdy.
Robert Bagiński

