Tylko skrupulatność kontrolerów uchroniła nas przed zepsutą żywnością z Ukrainy. Inspektorzy IJHARS nie dopuścili do wjazdu do Polski prawie 20 ton koncentratu pomidorowego. Towar miał widoczne ślady pleśni i natychmiast został zatrzymany, zanim trafił na sklepowe półki.
O standardach ukraińskiej żywności napisano już wiele. Pewne jest jedno: chcą sprzedać wszystko, nie przykładając wagi do jakości. Teraz, na granicy polsko-ukraińskiej, wstrzymana została partia pomidorów.
Ukraina w czołówce zatrzymań
Nie był to pierwszy taki przypadek. Dane IJHARS pokazują, że tylko w pierwszym półroczu 2025 roku służby wstrzymały 11 partii żywności z Ukrainy. Więcej problematycznych transportów miały jedynie Chiny (12 partii). Na trzecim miejscu znalazła się Turcja (10 zatrzymań).
Jak wygląda kontrola?
Każdy transport sprawdzany jest bardzo dokładnie. Inspektorzy pobierają próbki do analizy laboratoryjnej (m.in. pod kątem pestycydów, metali ciężkich, mykotoksyn), następnie oceniają stan fizyczny towaru i sprawdzają poprawność etykiet w języku polskim.
Jeśli choć jeden z warunków nie zostanie spełniony, towar nie trafia do obrotu, ale wraca do nadawcy lub jest niszczony na jego koszt.
Choć kontrole wykrywają nieprawidłowości, ich celem jest właśnie ochrona rynku i zdrowia Polaków. IJHARS podkreśla, że każdy niebezpieczny produkt jest eliminowany, zanim trafi do konsumentów.
Marian Zgorzelski

