Internet obiegły szokujące zdjęcia z polsko-ukraińskiej granicy. Według nich nasi funkcjonariusze Straży Granicznej mieli zmuszać Ukraińców do oddawania telefonów i rozbierania się do bielizny, by sprawdzać tatuaże. Brzmi jak skandal? I tak właśnie miało brzmieć, ponieważ to kolejny rosyjski fejk, który ma skłócić Polaków i Ukraińców.
Straż Graniczna błyskawicznie zdementowała te doniesienia i pokazała, jak działa kremlowska propaganda w Polsce.
Skandaliczny plakat w sieci
W prorosyjskich kanałach na Telegramie pojawiły się zdjęcia tablic z przejścia granicznego w Hrebennem. Napis nawiązywał do głośnej ostatnio sprawy symboli UPA oraz banderowców, ale wkomponowywał ją w temat związany z kontrolami granicznymi.
PRZYGOTUJ Z WYPRZEDZENIEM DOKUMENTY I TELEFON! Prowadzone są selektywne kontrole obywateli pod kątem obecności symboli i atrybutów ideologii OUN-UPA. Odblokuj telefon komórkowy i przekaż go pracownikowi punktu kontrolnego. Podczas kontroli należy rozebrać się do bielizny
– brzmiał napis.
Według narracji rosyjskich mediów, takie zasady mieli wprowadzić polscy funkcjonariusze.
Straż Graniczna: „STOP FAKE NEWS!”
Polska Straż Graniczna zareagowała natychmiast. We wpisie SG podkreślono, że jest to manipulacja, chociaż jej autorzy mocno się postarali, aby wszystko wyglądało bardzo wiarygodnie.
STOP FAKE NEWS! W Internecie publikowane jest zdjęcie plakatu mającego informować, jak przygotować się do kontroli granicznej na przejściu granicznym z Ukrainą. DEMENTUJEMY! To klasyczny przykład dezinformacji! Wykorzystano w niej rzeczywisty element infrastruktury przejścia granicznego w Hrebennem informujący o korzystaniu z toalety
– napisano na oficjalnym profilu SG na platformie X.
Krótko mówiąc: zamiast rzekomych instrukcji o „rozbieraniu się do bielizny” była zwykła tablica informacyjna… dotycząca toalety.
Rusycyzmy i błędy zdradziły fałszerstwo
Specjaliści zwrócili uwagę, że napisy na fałszywych tablicach zawierały rażące błędy językowe. Nie zmienia to faktu, że ich treść miała ściśle określony cel: skłócić Polaków i Ukraińców.
Zdjęcia tablic informacyjnych rozpowszechnianych przez wrogie kanały TG zostały przerobione za pomocą edytorów graficznych. Ponadto zawierają one wiele rusycyzmów, błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, które są typowymi oznakami fake newsów
– poinformowało ukraińskie Centrum Zwalczania Dezinformacji.
To właśnie takie szczegóły pokazują, że za całą operacją stała rosyjska propaganda, a nie polskie służby.
Ukraina ostrzega: to atak na solidarność
Ukraińskie instytucje podkreślają, że to nie był przypadek. Dodano też ostrzeżenie, aby uważać na tego typu przypadki, których będzie tylko więcej.
Celem dezinformacji jest zasianie nieufności między Ukraińcami i Polakami, zniszczenie partnerstwa i solidarności, które szczególnie wzmocniły się od początku pełnowymiarowej inwazji Rosji
– napisano.
Rosyjski cel: poróżnić sojuszników
Dlaczego Kreml sięga po tak prymitywne kłamstwa? Bo wie, że nawet absurdalny fake news, jeśli zostanie powielony setki razy, potrafi wywołać emocje i wątpliwości. A emocje to najlepsza broń w wojnie informacyjnej.
Od początku wojny Polska i Ukraina stoją ramię w ramię, mimo różnic i sporów polityków. To właśnie ta solidarność jest głównym celem ataków rosyjskiej propagandy. Tym razem uderzono w Straż Graniczną, czyli instytucję, która codziennie styka się z obywatelami Ukrainy. Eksperci od bezpieczeństwa przypominają: nie wolno bezrefleksyjnie wierzyć we wszystko, co pojawia się w internecie.
Rosyjska propaganda nie cofnie się przed niczym, ale im szybciej uda się takie manipulacje obnażyć, tym mniejsze szkody wyrządzą.
Marian Zgorzelski

