Premier Donald Tusk i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wizytowali w niedzielę polsko-białoruską granicę. Oficjalnym celem było pokazanie determinacji w obronie wschodniej granicy Unii oraz zapowiedź gigantycznych inwestycji w bezpieczeństwo. Ursula von der Leyen ogłosiła, że do 2030 roku w ramach programu SAFE może zostać przeznaczone nawet 800 mld euro, z czego Polska ma być największym beneficjentem.
Drogi Donaldzie, Polska wydaje najwięcej na obronność w Europie – i to wy będziecie największym beneficjentem SAFE
– mówiła szefowa KE, stojąc obok polskiego premiera przy „zmodernizowanej” zaporze granicznej.
Zdjęcia i polityczna kalkulacja
Oficjalne deklaracje miały podkreślać troskę Brukseli o bezpieczeństwo granic. Jednak w Polsce wielu obserwatorów przypomina, że to właśnie środowisko von der Leyen i Tuska jeszcze kilka lat temu otwarcie krytykowało budowę zapory. Unijni urzędnicy naciskali, by migrantów wpuszczać, a Polsce grożono sankcjami za stosowanie „push-backów”.
Dziś, gdy nastroje społeczne są jednoznaczne, Tusk i von der Leyen starają się podszyć pod narrację prawicy. Nie jest to jednak nagłe nawrócenie, lecz zimna kalkulacja.
Jeszcze w październiku 2021 roku Donald Tusk drwił z planów budowy muru na granicy, twierdząc, że rząd PiS robi „wielki wał” zamiast realnej zapory. Dziś, gdy bariera stoi i realnie utrudnia przerzut migrantów, premier nie przyznaje się do dawnych słów, a zamiast tego mówi o „konieczności naprawy” zapory.
Podobnie Ursula von der Leyen i komisarze KE krytykowali wówczas polskie działania. Komisja nie tylko nie wsparła budowy finansowo, ale też naciskała, by Polska otworzyła granicę i rozpatrywała wnioski azylowe migrantów.
Zaproponowaliśmy dziesięciokrotny wzrost na mobilność wojskową i ponad pięciokrotny wzrost inwestycji zbrojeniowych. Te 800 miliardów euro mogą i powinny zostać zainwestowane do roku 2030
– zapowiedziała teraz.
Niedzielna wizyta na granicy z Białorusią, wspólne zdjęcia i szumne zapowiedzi miliardowych inwestycji w obronność, mają przykryć fakty sprzed zaledwie kilku lat: UE i Donald Tusk byli przeciwnikami polskiej polityki obronnej. Teraz próbują pisać nową narrację, ale pamięć o tamtych wydarzeniach pozostaje.
Robert Bagiński

