Szokujące nagranie obiegło sieć! Robert Bąkiewicz nie przepuścił okazji, gdy na sądowym korytarzu natknął się na ambasadora Niemiec, Miguela Bergera. Lider Ruchu Obrony Granic nie bawił się w dyplomację, ale dopadł dyplomatę i brutalnie skonfrontował go z niewygodną prawdą.
Do starcia doszło w Zamościu, tuż przed rozprawą sądową. Robert Bąkiewicz, dostrzegając niemieckiego ambasadora, uznał, że to idealny moment na „twardą lekcję historii”. Bez owijania w bawełnę podszedł do dyplomaty i zaczął zasypywać go pytaniami, od których Berlin wolałby uciec.
„Dług jest realny”
Relacja Bąkiewicza z tego spotkania jest bardzo mocna i pokazuje, że polityk nie bawi się w półsłówka. Działacz ROG twierdzi, że nie dał ambasadorowi szansy na wymijające odpowiedzi.
Stanąłem przed nim i prosto w twarz zapytałem o to, co jest obowiązkiem każdego polskiego patrioty: Kiedy Niemcy wypłacą nam reparacje za II wojnę światową? Kiedy oddadzą Polsce zrabowane dzieła sztuki?
– napisał Bąkiewicz w mediach społecznościowych.
Według relacji lidera ROG, ambasador miał zostać „przyparty do muru”, tłumacząc, że rząd w Berlinie „pracuje” nad sprawą. Dla Bąkiewicza to jasny sygnał: Niemcy przyznają, że dług istnieje, a sprawa wcale nie jest zamknięta.
Atak na tłumacza: „Lewacki przekaz w pigułce”
Emocje sięgnęły zenitu, gdy do akcji wkroczył młody tłumacz. Bąkiewicz nie zostawił na nim suchej nitki, zarzucając mu celową ignorancję. Gdy dziennikarz twardo domagał się zwrotu majątku, tłumacz rzekomo pogubił się i po angielsku stwierdził, że „nie wie, o co mu dokładnie chodzi”.
To jest właśnie ten lewacki przekaz w pigułce. Odcinają pokolenia od historycznej prawdy i dumy narodowej!
– grzmi lider ROG.
Czas na twardą grę?
Zdaniem Bąkiewicza, czas na grzeczne rozmowy minął. Lider ruchu uważa, że Polska musi przestać „chować głowę w piasek” i zacząć egzekwować swoje interesy z taką samą bezwzględnością, z jaką robią to Niemcy.
Trzeba ich dociskać na każdym kroku
– podsumowuje Bąkiewicz, stawiając sprawę jasno: dopóki nie odzyskamy tego, co zostało Polsce zrabowane, pokoju nie będzie.
Marian Zgorzelski

