Polska od miesięcy głośno mówi o tym, że przywileje dla Ukraińców muszą się skończyć, a zasady powinny być równe dla wszystkich. To podejście, które popiera większość obywateli, stało się fundamentem nowych przepisów. Jednak życie pisze scenariusze, których paragrafy nie przewidziały.
W cieniu wielkiej polityki i słusznych skądinąd wymagań wobec zdrowych i zdolnych do pracy, znaleźli się oni – ludzie tacy jak pani Basia. Niepełnosprawni, schorowani i kompletnie bezbronni, dla których brak dostępu do NFZ to wyrok wydany w majestacie prawa.
Basia: Ofiara wojny, o której zapomniał system
Pani Basia pochodzi ze wschodniej Ukrainy. Jej historia to gotowy scenariusz na film wojenny – porwana z domu pomocy społecznej przez rosyjskie wojska, cudem odnaleziona na granicy. Jest autystyczką ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Choć posiada polskie orzeczenie potwierdzające jej stan, od 5 marca 2026 roku dla systemu opieki zdrowotnej… przestała istnieć.
W tej chwili pani Basia jest pozbawiona prawa do leczenia, stałego zasiłku, nie ma nic. Nie ma mowy o pracy, bo ona wymaga stałej opieki
– mówi z goryczą s. Małgorzata Chmielewska, znana zakonnica, która prowadzi Fundację Domy Wspólnoty Chleb Życia.
Koniec specustawy. Kogo wykluczyły nowe przepisy?
Zmiany, które zastąpiły dawną specustawę, miały ukrócić nadużycia i wprowadzić sprawiedliwe zasady: chcesz korzystać z NFZ, to płać składkę, tak jak każdy Polak. System przewidział jednak wyjątki dla grup „newralgicznych” tj. dzieci, kobiet w ciąży czy osób w ośrodkach zbiorowych.
Problem w tym, że podopieczni siostry Chmielewskiej nie pasują do żadnej z tych szufladek. To dorośli niepełnosprawni, którzy nie mogą podjąć pracy, by opłacić ubezpieczenie, a żyją w małych wspólnotach, a nie w wielkich halach zakwaterowania. Efekt? System uznał ich za niewidzialnych.
Fundacja pod ścianą: „To nie są turyści”
Utrzymanie jednej osoby z niepełnosprawnością w schronisku to koszt rzędu 3,5 tysiąca złotych miesięcznie. Fundacja Chleb Życia, która opiekuje się kilkunastoma takimi osobami, nie jest w stanie udźwignąć dodatkowych kosztów komercyjnego leczenia czy prywatnych ubezpieczeń.
Siostra Chmielewska nie szczędzi ostrych słów pod adresem decydentów.
To jest podlizywanie się tej części strony politycznej, dla której dobro drugiego człowieka nie ma żadnego znaczenia. Co my mamy im powiedzieć? Że mają umierać, bo przepisy się zmieniły?
– pyta retorycznie.
Milczenie resortów i głos Prezydenta
Mimo dramatycznych apeli, kluczowe ministerstwa – Zdrowia oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji – unikają jednoznacznych odpowiedzi, co dalej z tymi ludźmi. Tymczasem prezydent Karol Nawrocki, podpisując nowe regulacje w lutym, podkreślał, że zmiany są odpowiedzią na oczekiwania Polaków i wynikiem presji na rząd, by pomoc była bardziej „celowana”.
Czy „celowanie” w nadużycia rykoszetem trafiło w najbardziej bezbronnych? Dla podopiecznych siostry Chmielewskiej każda doba bez dostępu do lekarza to igranie z życiem. Walka trwa, ale tym razem przeciwnikiem nie jest armia najeźdźcy, lecz bezduszny urzędowy formularz.
Monika Lenartowicz

