Litewska straż graniczna bije na alarm. Po miesiącach relatywnego spokoju, w rejonie Święcian doszło do groźnego incydentu, który jasno wskazuje na powrót do brutalnych praktyk białoruskiego reżimu. Po raz pierwszy w 2026 roku odnotowano przypadek, w którym umundurowane służby lub osoby z nimi powiązane bezpośrednio niszczyły fizyczną barierę, by „przepchnąć” grupę młodych mężczyzn na teren Unii Europejskiej.
Akcja z użyciem ciężkiego sprzętu
Wszystko wydarzyło się w nocy, na wschodzie kraju. Jak relacjonują litewscy pogranicznicy, grupa 11 migrantów nie działała sama. Zostali oni doprowadzeni pod samo ogrodzenie przez dwóch mężczyzn. Jeden z nich, posługując się profesjonalnym narzędziem, przeciął fizyczną barierę, tworząc wyrwę, przez którą cudzoziemcy przedostali się na terytorium Litwy.
Litewskie służby nie mają wątpliwości: to była zorganizowana akcja, tolerowana lub bezpośrednio sterowana przez Mińsk. To powrót do metody „hybrydowego ataku”, który testował wytrzymałość unijnych granic w poprzednich latach.
Obława w rejonie Święcian: Śmigłowiec i psy w akcji
Reakcja Litwinów była natychmiastowa. Gdy tylko czujniki odnotowały naruszenie strefy, na miejsce skierowano patrole lądowe oraz psa służbowego, który bezbłędnie podjął trop. Nad lasami w rejonie Święcian zawisł śmigłowiec monitorujący ruchy grupy z powietrza.
Uciekinierzy, osaczeni przez nowoczesną technologię i zdeterminowane służby, nie stawiali oporu. W skład grupy wchodzili młodzi mężczyźni w wieku od 21 do 26 lat: 5 obywateli Pakistanu, 5 obywateli Afganistanu, a także 1 obywatel Iranu.
Tylko siedmiu z nich posiadało przy sobie dokumenty tożsamości. Pozostali próbowali wejść do UE jako osoby anonimowe.
Statystyki dają nadzieję, ale czujność pozostaje
Mimo tego bulwersującego incydentu, ogólne dane wskazują na spadek aktywności na szlaku białoruskim. W tym roku litewskie służby powstrzymały łącznie 76 osób. To kropla w morzu w porównaniu do ubiegłego roku (ponad 1,6 tys. prób) czy rekordowych statystyk sprzed dwóch lat.
Jednak fakt, że białoruskie służby znów chwyciły za nożyce do cięcia metalu, budzi niepokój. Może to oznaczać koniec „zimowego snu” na granicy i przygotowania do kolejnej fali presji migracyjnej na wiosnę 2026 roku.
Pola Monola

