Na dwa dni przed wprowadzeniem kontroli na granicy z Niemcami, przejścia graniczne stały się areną mocnych oskarżeń pod adresem rządu. Politycy opozycji zarzucają Donaldowi Tuskowi bierność w kwestii obrony granicy. Dziś do Lubieszyna przyjechał były szef MSWiA w rządach PiS, europoseł Joachim Brudziński.
Podczas konferencji prasowej polityk zaznaczył, że mocne słowa pod adresem rządu Donalda Tuska, nie mają odniesienia do służb mundurowych, ponieważ te „nie mają barw partyjnych. Podkreślił jednak, że sytuacja na granicy polsko-niemieckiej jest już tak niepokojąca, że nikogo nie powinno dziwić, że mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce. Przypomniał przy tym, że kiedy trzy lata temu rozpoczęła się wojna hybrydowa na granicy z Białorusią, politycy dzisiaj sprawujący w Polsce władzę zachowywali się inaczej.
Jeszcze dwa lata temu polskie wojsko wraz z funkcjonariuszami Straży Granicznej, policji i innych służb, ofiarnie bronili polskiej granicy. A byli atakowani za to przez członków ówczesnej opozycji z Platformy Obywatelskiej. Jednocześnie byliśmy szantażowani przez polityków unijnych, którzy chcieli blokować pieniądze
– mówił Brudziński.
Polityk PiS nie szczędził razów pod adresem Donalda Tuska. Jego zdaniem, brak działań ze strony rządu i wielomiesięczne przyglądanie się przez stronę polską na to, co wyprawiały na przejściach granicznych służby niemieckie, to nie jest wina Straży Granicznej, ale efekt polityki zorientowanej na podporządkowanie wewnętrznych spraw Polski, politykom z Berlina.
W momencie, w którym państwo abdykuje, a państwo Tuska abdykowało, są dwie odpowiedzi. Albo to są tacy popaprańcy i tacy nieudacznicy, że rzeczywiście nie radzą sobie z zarządzaniem sytuacją kryzysową, albo jest realizowana konkretna agenda. W tym wypadku agenda niemiecka
– skonstatował Brudziński.
Europoseł podziękował również uczestnikom patroli obywatelskich Ruchu Obrony Granic, określając ich uczestników mianem bohaterów.
Robert Bagiński

