Kradzieże, narkotyki, rozboje i pijani za kierownicą… lista przewinień była długa. Polska powiedziała „dość”. Straż Graniczna deportowała z naszego kraju 15 obywateli Ukrainy, którzy wielokrotnie łamali prawo. – Polska jest otwarta, ale nie na przestępców – podkreśla MSWiA. To już kolejna fala wydaleń. Od początku roku z Polski wyjechało przymusowo ponad 1100 cudzoziemców.
„Nie ma i nie będzie zgody”
W sobotę MSWiA poinformowało, że 15 obywateli Ukrainy zostało wyprowadzonych z Polski i przekazanych stronie ukraińskiej. Każdy z nich miał na koncie poważne wykroczenia i przestępstwa: od posiadania narkotyków i fałszerstw, po kradzieże, rozboje i jazdę po alkoholu. Jeden z deportowanych figurował na liście osób uznanych za „niepożądane” na terytorium RP.
Polska jest krajem przyjaznym i otwartym na cudzoziemców. Jednak nie ma i nie będzie zgody na łamanie przez nich prawa, bez względu na kraj pochodzenia. Służby MSWiA będą stanowczo reagować w przypadkach naruszeń naszego porządku prawnego
– podkreśliła rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka.
Tysiąc wydalonych tylko w tym roku
To nie pierwszy taki przypadek. Jak przypomina resort, tylko od stycznia polską granicę w trybie deportacji musiało przekroczyć aż 1,1 tys. obcokrajowców. Powód? Najczęściej względy bezpieczeństwa i ochrony porządku publicznego. Podstawą prawną jest art. 302 ustawy o cudzoziemcach, który pozwala na usunięcie z kraju każdego, kto zagraża obronności lub bezpieczeństwu Polski.
Polska wysyła jasny sygnał
Choć Polska od początku wojny na Ukrainie była jednym z najbardziej otwartych krajów dla uchodźców, władze nie pozostawiają wątpliwości: gościnność nie oznacza przyzwolenia na bezkarność.
Tu chodzi o bezpieczeństwo wszystkich obywateli
– słyszymy w MSWiA.
Deportacja 15 Ukraińców, to kolejny dowód na to, że służby nie zamierzają przymykać oka na przestępczość wśród cudzoziemców.
Marian Zgorzelski

