Robert Bąkiewicz w wywiadzie na antenie Telewizji Republika ujawnia kulisy gry na zachodniej granicy. Niemiecka policja próbuje wypychać migrantów do Polski, zagłuszane są drony, a polscy funkcjonariusze mają być zmuszani do fałszowania dokumentów. „To nie zabawa. To wojna hybrydowa” – ostrzega lider Ruchu Obrony Granic.
To nie my jesteśmy zagrożeniem
Na granicy z Niemcami wrze, a każdy dzień przynosi nowe niepokojące informacje. Gdyby nie setki Polaków zaangażowanych w działalność Ruchu Obrony Granic, Niemcy przerzucaliby do Polski znacznie większe ilości migrantów, niż można to sobie wyobrazić. Obecność partoli obywatelskich utrudnia ten proceder. Niestety, polskie służby traktują obecność społeczników jak intruzów. W sieci pojawiły się filmiki, jak Straż Graniczna zagłusza działalność dronów Ruchu Obrony Granic.
Najpierw polskie służby powinny zacząć od strącania niemieckich dronów nad polską ziemią. Wielokrotnie widzieliśmy, jak niemieckie drony penetrowały niebo po polskiej stronie i nic im się nie działo. Jeśli państwo polskie chce się przed kimś bronić, to nie przed nami, ale przed Niemcami
– mocno stawia sprawę Robert Bąkiewicz.
W jego opinii, to właśnie niemieckie prowokacje, a nie działania Polaków, są niezgodne z prawe i pokazują ich butę oraz pewność siebie na polskim terytorium.
Widzieliśmy, jak po niemieckiej stronie policja w biały dzień zagłusza działalność dronów po polskiej stronie
– relacjonuje Bąkiewicz.
Społeczna presja ma sens, bo SG zaczyna reagować
Dla Donalda Tuska działalność Ruchu Obrony Granic, to przede wszystkim problem polityczny. Aktywiści pokazują jego słabość, a nawet uległość wobec Niemiec w kwestii ochrony granicy. Pod wpływem opinii publicznej, ale też w efekcie aktywności ROG, Donald Tusk ogłosił powrót kontroli na granicę. Wszystko, mimo twierdzeń sprzed kilkunastu dni, że problemu nie ma.
Jednocześnie popłynęła fałszywa narracja, że patrole obywatelskie uzurpują sobie uprawnienia służb, albo nawet „podszywają się pod nie”.
Dzisiaj państwo polskie pod rządami Tuska chce zwalczać lojalnych obywateli
– komentuje Bąkiewicz.
Są jednak i pozytywne efekty. W ocenie Bąkiewicza, również sami funkcjonariusze Straży Granicznej zaczynają zmieniać swoje nastawienie wobec sytuacji i wobec problemu przerzucania przez Niemców nielegalnych migrantów.
W ostatnich dniach funkcjonariusze zaczęli coraz bardziej drastycznie i dużo bardziej szczegółowo doprowadzać do kontroli. Ta niemiecka buta oraz postawa niemieckiej policji, spowodowały, że polskie służby i polska straż zaczyna cofać migrantów na teren Niemiec
– wyjaśnił lider ROG.
Niemiecka policja szukała luki granicy
W nocy z czwartku na piątek na moście w Gubinie doszło do sytuacji, która poruszyła opinię publiczną. Patrol Ruchu Obrony Granic zablokował próbę przepchnięcia przez niemiecką policję obywatela Afganistanu na polską stronę. Niemcy nie zaprzestali jednak prób i jeździli wzdłuż granicy, aby znaleźć miejsce, gdzie można by Afgańczyka przerzucić.
Przez kilka godzin szukali miejsca, gdzie nie ma polskich służb. Tym samym przyznali się, że to jest proceder kryminalny
– skonstatował Bąkiewicz.
Z relacji Bąkiewicza wynika, że funkcjonariusze pokonali kilkadziesiąt kilometrów i tylko dlatego, że w większości miejsc były obywatelskie patrole, albo Straż Graniczna, nie mogli go wypchnąć do Polski.
Mówią o naciskach i fałszowaniu dokumentów
W rozmowie z liderem ROG pojawiają się także poważne oskarżenia wobec dowódców Straży Granicznej. Bąkiewicz twierdzi, że szeregowi funkcjonariusze alarmują o presji wywieranej przez przełożonych, aby „korygować” dokumentację działań na granicy.
Funkcjonariusze mówią do nas wręcz o przestępstwach ich dowódców, którzy zmuszają podwładnych do fałszowania dokumentów
– mówi.
Lider ROG nie ma wątpliwości, że sytuacja na granicy z Niemcami, choć wygląda inaczej niż ta na granicy polsko-białoruskiej, nosi znamiona wojny hybrydowej w której w sposób świadomy atakowana jest granica państwa polskiego. Ta sytuacja jest czytelna dla zwykłych mieszkańców zachodnich województw i dlatego przyłączają się do ROG.
To jest wojna hybrydowa, a nie zabawa. Niemcy walczą z nami w sposób otwarty i to budzi sympatię polskich służb do nas
– podsumowuje Bąkiewicz.

