Choć granice Unii Europejskiej są dziś szczelniejsze niż kiedykolwiek, niektórzy próbują je przekraczać nielegalnie – tyle że nie przez płoty, ale… przez paszporty. Na przejściach granicznych na Podkarpaciu funkcjonariusze Straży Granicznej coraz częściej natrafiają na fałszywe stemple i podrobione dokumenty. Oszuści liczą, że nikt nie zauważy – ale się mylą.
Sfałszowane pieczątki, by przedłużyć pobyt
Do dwóch takich przypadków doszło niedawno w punktach kontrolnych na Podkarpaciu. Pierwszy z nich wydarzył się w Malhowicach, gdzie 48-letnia obywatelka Ukrainy okazała paszport z fałszywymi pieczątkami wjazdu i wyjazdu z Polski. Kobieta próbowała w ten sposób zalegalizować swój pobyt w kraju – udając, że wcześniej opuściła terytorium UE i wróciła zgodnie z przepisami. Kontrola szybko wykazała, że stemple są podrobione.
Kobieta przyznała się do winy. Sąd skazał ją na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Dodatkowo musiała opuścić Polskę.
Nie tylko stemple – fałszywe prawo jazdy
Zaledwie dzień później, tym razem na przejściu granicznym w Korczowej, 36-letni obywatel Niemiec okazał polskie prawo jazdy, które… wcale nie zostało wydane przez żaden urząd. Okazało się być zwykłym falsyfikatem. Mężczyzna został ukarany grzywną w wysokości 2000 zł, a dalszą podróż mógł kontynuować, ale już nie za kierownicą – jako pasażer.
Straż Graniczna nie daje się nabrać
To nie są odosobnione przypadki. Funkcjonariusze Straży Granicznej przyznają, że podobnych prób przybywa – od początku roku odnotowano już kilkanaście prób wykorzystania fałszywych stempli granicznych. Każda z nich kończy się tak samo: wykryciem oszustwa, postępowaniem karnym i konsekwencjami.
Jak podkreślają mundurowi, ich zadaniem nie jest tylko sprawdzanie dokumentów – ale też dokładna weryfikacja autentyczności stempli, znaków zabezpieczających i historii przekroczeń granicznych.
Oszustwo nie popłaca
Próba oszukania systemu może się wydawać szybkim sposobem na przedłużenie pobytu w Polsce czy zalegalizowanie pracy, ale skutki mogą być bardzo poważne:
- kara grzywny (nawet kilka tysięcy złotych),
- wyrok w zawieszeniu,
- a przede wszystkim – zakaz wjazdu do Polski lub całej strefy Schengen.

