W ciągu zaledwie trzech lat liczba przestępstw popełnianych przez Kolumbijczyków w Polsce wzrosła kilkunastokrotnie: od pijanych kierowców, przez brutalne bójki z nożami, aż po gwałty i zabójstwa. Do naszego kraju przenoszone są latynoamerykańskie wzorce przemocy, a wraz z unijnym paktem migracyjnym, który zacznie obowiązywać w 2026 roku, problem ten będzie narastał.
Lawinowy wzrost przestępczości
Jeszcze w 2022 roku w policyjnych statystykach odnotowano zaledwie siedmiu Kolumbijczyków podejrzanych o przestępstwa. Rok później było ich 22, a w 2024 roku już 127. Obecny rok może przynieść rekord: tylko w pierwszym półroczu policja zatrzymała aż 118 obywateli Kolumbii, niemal tyle co w całym roku poprzednim.
Najwięcej spraw dotyczy jazdy pod wpływem alkoholu. W tym roku zatrzymano już 48 Kolumbijczyków, którzy jechali na podwójnym gazie Niestety, lista jest znacznie dłuższa. Kilkunastu Kolumbijczyków prowadziło samochód mimo sądowych zakazów, 12 brało udział w brutalnych bójkach, w tym dwóch użyło noża. Sześciu odpowie za zbiorowy gwałt, a w ostatnich dwóch latach odnotowano również trzy zabójstwa.
Eksperci biją na alarm
Skala i dynamika tych zjawisk budzą poważny niepokój wśród specjalistów oraz policjantów. Dla nich, te nowe „zwyczaje” przybyszów z Ameryki łacińskiej, są dużym problemem z którym wcześniej nie mieli do czynienia.
Kolumbijczycy będą stanowić w Polsce problem, jeśli chodzi o przestępczość pospolitą. Ponieważ oprócz osób uczciwych i pracowitych przyjeżdżają do nas również „typy szemrane”. I oni przeniosą wzorce ze swojego kraju, gdzie zerwanie łańcuszka z szyi czy pchnięcie kogoś nożem jest codziennością
– tłumaczy były oficer CBŚP Jacek Tomaszewski, cytowany przez dziennik „Rzeczpospolita”.
Problem potęguje szybki wzrost liczby Kolumbijczyków w Polsce. Na początku 2024 roku było ich około tysiąca, w połowie roku już pięć tysięcy, a prognozy mówią nawet o 16 tysiącach do końca roku. To dane oficjalne, nieobejmujące nielegalnych przyjazdów.
Eksperci podkreślają, że wśród uczciwych migrantów coraz łatwiej wmieszają się osoby ze środowisk przestępczych. Co gorsza, według informacji tego dziennika, w środowisku Kolumbijczyków bardzo aktywny jest wywiad rosyjski, który werbuje w ten sposób osoby do wykonywania działań dywersyjnych w Europie. To stanowi poważne zagrożenia także dla Polski.
Migracyjna codzienność i unijny pakt
Rosnąca liczba Kolumbijczyków to nie jedyny problem. Polska od miesięcy zmaga się z falą migrantów, którzy trafiają do naszego kraju m.in. przez granicę niemiecką w ramach tzw. readmisji. Niemcy przekazują ich często bez uzgodnień, a nawet wbrew europejskiemu prawu. Niestety, polska strona bezrefleksyjnie przyjmowała ich przez wiele miesięcy. Wprowadzone niedawno kontrole na granicach to działania pozorne i spóźnione.
Tymczasem w 2026 roku zacznie obowiązywać unijny pakt migracyjny, na który zgodził się rząd Donalda Tuska. Dokument zakłada obowiązek przyjmowania migrantów lub płacenia wysokich kar finansowych. Oznacza to, że Polska, która dotąd była krajem bezpiecznym i wolnym od fali migracyjnej przestępczości znanej z Zachodu, stanie przed całkowicie nową rzeczywistością.
Polska na zakręcie bezpieczeństwa
Jeszcze niedawno Polska była chwalona jako bezpieczny kraj w centrum Europy. Niska przestępczość sprawiała, że turyści z całego kontynentu wybierali nas jako miejsce wypoczynku właśnie ze względu na spokój i poczucie bezpieczeństwa. Dziś jednak statystyki policyjne pokazują trend, którego nie można zignorować.
Jeśli obecne tempo migracji i brak kontroli na granicach się utrzymają, a pakt migracyjny dołoży kolejne zobowiązania, Polska z kraju bezpiecznego, stanie się „małpim gajem” dla przestępców z obcym paszportem, a najczęściej bez paszportu. To scenariusz, który Zachód zna od lat, a którego Polska chciała uniknąć.
Robert Bagiński

