Trwa śledztwo w sprawie niebezpiecznego zdarzenia, do którego doszło na granicy polsko-białoruskiej. Główną postacią w tej sprawie jest mężczyzna podający się za obywatela Afganistanu. To on miał zaatakować polskiego żołnierza, który doznał obrażeń i trafił do szpitala. Choć od incydentu minęło już kilka tygodni, służby nadal nie mają pełnej wiedzy o tym, kim dokładnie jest zatrzymany migrant.
Napaść na żołnierza i dwie wersje wydarzeń
Do zdarzenia doszło 10 lipca 2025 r. Według relacji wojska, Afgańczyk miał rzucić się na żołnierza pełniącego służbę na granicy i uderzyć go w okolice oka. Poszkodowany trafił do szpitala, ale szybko wrócił do służby. Żołnierz w trakcie interwencji użył wobec migranta środków przymusu – m.in. kolby karabinu i gumowej amunicji.
Tymczasem sam migrant twierdzi, że to on został zaatakowany przez polskiego mundurowego, co sprawia, że sprawa nie jest jednoznaczna. Teraz obie wersje są badane przez prokuraturę i Żandarmerię Wojskową. Analizowane są m.in. nagrania, które mogą rzucić światło na przebieg zdarzenia.
Kim naprawdę jest ten człowiek?
Tożsamość mężczyzny wciąż nie jest pewna. Choć twierdzi, że pochodzi z Afganistanu, nie ma żadnych dokumentów, które mogłyby to potwierdzić. Straż Graniczna rozpoczęła procedurę deportacyjną – jednak zanim cokolwiek się wydarzy, trzeba ustalić, z jakiego kraju faktycznie pochodzi.
To właśnie brak jasnych danych osobowych i niepewność co do obywatelstwa sprawiają, że cała procedura może się znacznie wydłużyć.
Reakcja państwa i działania służb
Po zdarzeniu Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odwiedził poszkodowanego żołnierza i zapewnił o pełnym wsparciu ze strony państwa. Przypomniał też, że funkcjonariusze broniący granicy mają prawo działać zdecydowanie w obronie własnej i nie powinni obawiać się konsekwencji, gdy działają zgodnie z prawem.
Śledztwo trwa. Prokuratura bada zarówno zachowanie migranta, jak i reakcję żołnierza. Służby próbują ustalić dane osobowe cudzoziemca i jego ewentualne powiązania. Od tego zależy, czy mężczyzna zostanie deportowany, czy np. objęty procedurą azylową.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Ten przypadek pokazuje, z jakimi wyzwaniami mierzą się obecnie polskie służby. Z jednej strony – mają bronić granicy przed agresywnymi próbami jej przekraczania. Z drugiej – muszą działać zgodnie z przepisami prawa, nawet gdy sytuacja staje się napięta i niebezpieczna.
To także kolejny przykład trudności w identyfikowaniu migrantów, którzy nie mają żadnych dokumentów. Sprawa Afgańczyka może okazać się precedensem w zakresie traktowania podobnych przypadków w przyszłości.

