Wypowiedź biskupa Antoniego Długosza podczas Apelu Jasnogórskiego wzbudziła ogromne poruszenie. Duchowny odniósł się do kwestii migrantów i obrony granic w sposób, który dla wielu okazał się zbyt dosadny – szczególnie że padły one z ambony w jednym z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Polsce.
Miłosierdzie, ale z warunkami?
Biskup Długosz, nawiązując do obecnej sytuacji na granicy, zasugerował, że przyjmowanie migrantów bez kontroli i procedur „nie jest zgodne z porządkiem miłosierdzia”. W jego ocenie państwo i społeczeństwo mają prawo – a wręcz obowiązek – bronić swoich granic i bezpieczeństwa. Duchowny modlił się też za przedstawicieli Ruchu Obrony Granic obecnych na Jasnej Górze.
Dominikanin: „To zaprzeczenie Ewangelii”
Wypowiedź biskupa spotkała się z ostrą reakcją ze strony o. Pawła Gużyńskiego – dominikanina znanego z krytycznego podejścia do polityki Kościoła. Na swoim profilu społecznościowym zakonnik nie przebierał w słowach: „bredził jak potłuczony” – napisał o wystąpieniu Długosza.
Gużyński uznał słowa biskupa za „nierozsądne i nieodpowiedzialne” oraz niezgodne z duchem chrześcijańskiego miłosierdzia. Przypomniał, że Jezus sam był uchodźcą, a Kościół – zamiast angażować się w polityczne narracje – powinien kierować się Ewangelią i troską o drugiego człowieka, niezależnie od pochodzenia.
Kościół między granicą a sumieniem
To nie pierwszy raz, gdy temat migrantów dzieli środowisko kościelne. Część duchownych i wiernych oczekuje jasnego głosu w obronie ludzi w potrzebie, inni – stanowczości wobec nielegalnej migracji i poparcia dla służb chroniących granice.

