Radni województwa podlaskiego zwrócili się do polskiego rządu z prośbą o otwarcie co najmniej jednego drogowego przejścia granicznego na granicy z Białorusią. Ich zdaniem zamknięcie wszystkich tych punktów negatywnie wpływa na gospodarkę regionu oraz utrudnia życie mieszkańcom i przedsiębiorcom.
Dlaczego przejścia są zamknięte?
Na granicy Podlasia z Białorusią od dłuższego czasu nie działa żadne drogowe przejście graniczne. Przejście w Kuźnicy zostało zamknięte w listopadzie 2021 roku, a w Bobrownikach – w marcu 2023 roku, między innymi w reakcji na kryzys migracyjny oraz sytuację polityczną na Białorusi. Ponadto, zamknięto też mniejsze przejścia turystyczne. Pozostały jedynie dwa przejścia kolejowe w Kuźnicy i Siemianówce.
Skutki dla regionu
Samorządowcy podkreślają, że zamknięcie granicy bardzo utrudnia życie lokalnym firmom i mieszkańcom. Transport towarów musi teraz korzystać z dłuższych i droższych tras przez Litwę, co generuje dodatkowe koszty i wydłuża czas przewozu. Handel z Białorusią niemal całkowicie zamarł, co uderza w lokalne sklepy, hurtownie oraz producentów rolno-spożywczych.
Apel o otwarcie granicy i wsparcie dla więźnia politycznego
Radni zauważają, że w innych regionach Polski, jak na Lubelszczyźnie, drogowe przejścia z Białorusią nadal funkcjonują, dlatego postulują o umożliwienie przejazdu przynajmniej przez jedno przejście na Podlasiu. W ich ocenie mogłoby to być ważnym krokiem w kierunku poprawy sytuacji społeczno-gospodarczej regionu.
Dodatkowo samorządowcy wyrazili też wsparcie dla działań dyplomatycznych na rzecz uwolnienia Andrzeja Poczobuta, działacza mniejszości polskiej i więźnia politycznego na Białorusi.
Apel radnych został skierowany do Kancelarii Premiera oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Decyzje dotyczące ewentualnego otwarcia przejścia będą zależały od sytuacji na granicy i oceny ryzyka bezpieczeństwa.

