W miejscowości Rosówek przy granicy polsko-niemieckiej doszło do napiętej sytuacji między Strażą Graniczną a obywatelskimi patrolami, które od kilku tygodni pełniły tam dyżury. W miejscu, gdzie dotąd stały ich namioty, Straż Graniczna planuje postawić swój kontener do prowadzenia kontroli.
Spór o miejsce
Obywatelski posterunek, zorganizowany przez osoby deklarujące chęć obrony granicy, funkcjonował od ponad miesiąca. Mimo że nie był formalnie powiązany z żadną partią, jego działania wspierało kilku polityków, w tym posłowie PiS. Teraz jednak Straż Graniczna poinformowała, że w tym miejscu powstanie kontener do kontroli granicznej – co oznacza konieczność usunięcia obywatelskich namiotów.
Funkcjonariusze dali organizatorom czas do poniedziałku na opuszczenie terenu. W przeciwnym razie zapowiedzieli, że kontener i tak zostanie ustawiony. Obrońcy granicy twierdzą, że bez decyzji sądu nikt nie ma prawa ich usuwać.
Próby porozumienia
Na miejscu pojawili się posłowie PiS – m.in. Artur Szałabawka i Dariusz Matecki – którzy starali się załagodzić sytuację. Padła propozycja przeniesienia obywatelskiego posterunku w inne miejsce, tak by nie przeszkadzał służbom. Straż Graniczna tłumaczy, że wybrana lokalizacja kontenera nie jest przypadkowa – musi on stanąć przy wjeździe na parking zarządzany przez GDDKiA, by móc skutecznie prowadzić kontrole.
Szerszy kontekst
Rosówek to jedno z miejsc, gdzie przywrócono tymczasowe kontrole graniczne w związku z rosnącymi zagrożeniami związanymi z nielegalną migracją. W rejonie granicy pojawiły się dodatkowe siły Straży Granicznej, policji i Wojska Obrony Terytorialnej. Kontrole są wyrywkowe, ale odbywają się regularnie – sprawdzanych jest nawet kilkanaście tysięcy osób dziennie.

