W czwartek wieczorem patrol 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej starł się z grupą migrantów w okolicach Michałowa. Według informacji Zgrupowania Zadaniowego „Podlasie” agresorzy mieli obrzucać żołnierzy kamieniami, a jeden z nich uderzył wojskowego w oko. W odpowiedzi padły strzały z broni gładkolufowej, a po obezwładnieniu sprawcy żołnierz użył kolby karabinu. . Resort obrony narodowej zapewnia, że obecnie nie toczy się postępowanie przeciwko wojskowemu; prokuratura prowadzi jednak śledztwo „w sprawie” samego incydentu
Głos publicysty – tweet Łukasza Warzechy
Jeszcze zanim opadł kurz, publicysta Łukasz Warzecha zamieścił w serwisie X (dawniej Twitter) emocjonalny wpis:
„Żołnierz oddał strzały do agresywnego migranta na granicy i potem przywalił mu kolbą. I bardzo dobrze. (…) Kto próbuje nielegalnie sforsować granicę (…) sam odpowiada za skutki swojego działania.”
Słowa „BARDZO DOBRZE” od razu trafiły na czołówki portali. Jedni uznali je za głos poparcia dla formacji granicznej stojącej „na ostrzu noża”, inni za pochwałę nieproporcjonalnej przemocy. Jak po sznurku do kłębka, w dyskusję włączyli się politycy i komentatorzy, podbijając temperaturę sporu.
Prawo do obrony czy przekroczenie uprawnień?
Kodeks karny wojskowy dopuszcza użycie środków przymusu bezpośredniego, gdy zagrożone jest życie żołnierza lub integralność granicy państwowej. Z drugiej strony Konwencja genewska nakłada obowiązek poszanowania godności osób zatrzymanych. Tu właśnie zderzają się dwie narracje: potrzeba twardej ochrony granicy i obawa przed państwem z kartonu, w którym procedury łatwo nagina się pod presją chwili.
Szerszy kontekst – „gorący” pas przy Bugu
Incydent nie jest odosobniony. Straż Graniczna od początku roku odnotowała ponad 4 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią, a liczba agresywnych zachowań migrantów rośnie – kamienie, kije, a nawet noże to codzienność patroli. W takich warunkach każda iskra – także tweet opiniotwórczego publicysty – może stać się zapalnikiem dla sporów o zakres uprawnień służb.
Między emocją a odpowiedzialnością
Warzecha, znany z bezkompromisowych ocen, użył języka, który rezonuje w bańce zwolenników „twardej ręki”. Jednak w debacie publicznej słowo potrafi ranić równie mocno jak kolba karabinu. Uderzył w stół, a nożyce się odezwały – po obu stronach sceny politycznej. W tle pozostaje kluczowe pytanie: czy państwo potrafi jednocześnie chronić granicę i zachować standardy praw człowieka.
źródło zdjęcia: https://x.com/lkwarzecha
Alicja Braun

