Śląski wydział Prokuratury Krajowej skierował przeciwko kobiecie akt oskarżenia, zarzucając jej sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa wybuchu materiałów wybuchowych. Śledztwo w tej sprawie prowadzone było również przez Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Okazuje się, że nie wystarczy dokładnie chronić granicy. Niebezpieczeństwo czyha na Polaków wewnątrz kraju, gdzie grasują hordy rosyjskich najemników pod przykryciem. Wielu z nich przybyło do Polski zaraz po wybuchu wojny na Ukrainie.
Do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim przesłany został akt oskarżenia przeciwko obywatelce Ukrainy Kristinie S., której zarzuca się planowanie działań dywersyjnych. Według ustaleń śledczych, kobieta działała wspólnie z innym obywatelem Ukrainy, a także z dwoma Rosjanami, najprawdopodobniej współpracującymi z kremlowskim wywiadem.
Rolą kobiety był nadanie paczki przewożonej przez jedną z firm kurierskich, w której znajdowały się urządzenia i materiały wybuchowe. Wiadomo, że to był nitroglikol, a także wojskowe zapalniki elektryczne. chodzi o tak zwaną bombę kumulacyjną. Przesyłka została zabezpieczona w jednej z centralnych sortowni firmy kurierskiej w województwie łódzkim.
Jak wynika z opinii biegłych ABW, w przypadku detonacji paczka mogła spowodować poważne zniszczenia w infrastrukturze krytycznej, m.in. przebicie zbiorników paliw, stropów budynków czy stalowych konstrukcji.
Kobiecie grozi teraz do 8 lat pozbawienia wolności. Postępowanie wobec pozostałych podejrzanych wciąż trwa.
R.B.

