Granica od lat jest celem hybrydowych ataków Mińska. Polscy żołnierze i funkcjonariusze codziennie ryzykują zdrowiem, a nawet życiem, ponieważ w tej wojnie już zginął jeden z nich. I właśnie w tym kontekście szczególnie kontrowersyjnie brzmi wyrok z Hajnówki, gdzie sąd uniewinnił aktywistów pomagających migrantom.
Pod hasłem „humanitaryzmu” wspierali oni mechanizm destabilizacji granicy. Wpisywali się tym samym w scenariusze pisane cyrylicą i przez służby państw, które życzą Polsce jak najgorzej. W czasie, gdy opinia publiczna jednoznacznie opowiada się przeciw przyjmowaniu migrantów z państw islamskich, a rząd – prawdziwie lub nie – deklaruje, że nie będzie realizował Paktu o Migracji i Azylu, polski sąd podejmuje decyzję idącą w poprzek tego wszystkiego.
Wyrok, który wzbudza kontrowersje
Sąd Rejonowy w Hajnówce uniewinnił pięcioro aktywistów oskarżonych o ułatwianie pobytu w Polsce migrantom z Iraku i Egiptu. Prokuratura domagała się roku i czterech miesięcy więzienia dla każdego z nich. Zdaniem oskarżenia, przewiezienie migrantów w głąb kraju oraz udzielanie im pomocy miało charakter ułatwienia nielegalnego pobytu w Polsce.
Sąd jednak przyjął inną interpretację, wskazując, że brak było po stronie aktywistów „korzyści osobistej lub majątkowej”, a to przesądzało o braku przestępstwa.
Korzyść osobista nie może być dla cudzoziemca, dla osoby przekraczającej granicę, korzyść musi osiągnąć pomagający
– uzasadniał sędzia Adam Rodakowski.
Granica pod presją, służby pod ostrzałem
Problem w tym, że spór o definicje prawne nie zmienia realiów granicy. Od 2021 roku Białoruś wykorzystuje migrantów jako narzędzie presji politycznej. Polscy żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej zmagają się nie tylko z próbami nielegalnego przekraczania granicy, ale także z agresją, prowokacjami i zagrożeniami życia. W 2024 roku śmierć polskiego żołnierza pokazała, jak dramatyczne mogą być skutki tej wojny hybrydowej.
W tym kontekście działania aktywistów, nawet jeśli podawane są jako „pomoc humanitarna”, wpisują się w scenariusz, którego autorami są białoruskie służby. Każda taka akcja staje się kolejnym elementem presji, osłabiającym skuteczność ochrony granicy.
Podwójne standardy wobec aktywistów
Warto zauważyć, że polska prokuratura potrafi być wyjątkowo surowa wobec obywatelskich grup, takich jak Ruch Obrony Granic, które jedynie sygnalizują zagrożenia na granicy i same nie łamią prawa. Tam nie brakuje ostrych narracji i zarzutów. Tymczasem wobec aktywistów działających na wschodniej granicy w sposób, który faktycznie może destabilizować państwo i szkodzić jego bezpieczeństwu, sądy potrafią wykazywać zaskakującą pobłażliwość.
Nikt nie kwestionuje potrzeby niesienia pomocy osobom w kryzysie. Ale w sytuacji, gdy migracja jest wykorzystywana jako broń polityczna, granica staje się nie tylko miejscem ludzkich dramatów, lecz także polem walki o bezpieczeństwo państwa.
Wyrok w Hajnówce nie bierze pod uwagę tego szerszego kontekstu. W praktyce sankcjonuje działania, które mogą ośmielać przemytników i inspirować kolejne grupy migrantów do prób nielegalnego przekroczenia granicy.
Potrzeba równowagi
Prawo powinno chronić zarówno dobro ludzi, jak i bezpieczeństwo państwa. Tymczasem wyrok uniewinniający aktywistów może być odczytany jako sygnał, że państwo polskie nie potrafi konsekwentnie reagować na działania, które w praktyce wspierają białoruską strategię destabilizacji.
Marian Zgorzelski

