W przestrzeni publicznej pojawiła się poważna dyskusja po słowach premiera Donalda Tuska, który zasugerował możliwość wprowadzenia ograniczeń dotyczących nagrywania służb na granicy z Białorusią. Temat budzi duże emocje – jedni mówią o potrzebie ochrony działań funkcjonariuszy, inni o zamachu na wolność obywatelską i przejrzystość władzy.
Podczas jednego z ostatnich wystąpień premier Tusk skrytykował praktyki nagrywania interwencji i działań funkcjonariuszy przez obywateli oraz publikowania ich w mediach społecznościowych. Uznajał je za szkodliwe i destabilizujące sytuację. Wskazał, że nagrania mogą być wykorzystywane przez wrogie propagandy oraz naruszać bezpieczeństwo służb i porządek operacyjny.
Czy to zakaz?
Choć formalnie nie ogłoszono żadnego zakazu ani nie przyjęto nowych przepisów, wypowiedź premiera została odebrana przez część opinii publicznej jako zapowiedź zmian prawnych. Zwolennicy tej decyzji podkreślają, że publikowanie nagrań z funkcjonariuszami może ułatwiać identyfikację żołnierzy i pograniczników, co naraża ich na niebezpieczeństwo.
Z drugiej strony pojawiają się głosy krytyczne. Dziennikarze, organizacje obywatelskie i aktywiści podkreślają, że prawo do nagrywania działań służb w przestrzeni publicznej jest jednym z fundamentów kontroli społecznej nad władzą. Uważają, że ewentualny zakaz mógłby prowadzić do nadużyć i ograniczenia jawności życia publicznego.
Opinie społeczne i reakcje
W poniższym filmie wyrażono obawy, że rząd próbuje „zamknąć oczy opinii publicznej” na sytuację na granicy. Autor materiału przywołuje przykłady obywateli, którzy rejestrowali interwencje Straży Granicznej i podkreśla, że w wielu przypadkach nagrania ujawniały nieprawidłowości lub brutalne działania służb.
W komentarzach pod filmem wielu internautów wyraża poparcie dla prawa do nagrywania i obawia się, że kolejnym krokiem będzie całkowite wyłączenie kontroli społecznej nad działaniami państwa.
Na razie brak konkretów ze strony rządu – nie ma projektu ustawy ani rozporządzenia ograniczającego możliwość nagrywania. Wypowiedź premiera może być jedynie ostrzeżeniem lub zapowiedzią konsultacji. Niezależnie od tego, temat będzie powracał, zwłaszcza w kontekście napięć migracyjnych i bezpieczeństwa narodowego.

